2011-12-19 / 09:55
Z miłości do poezji
Jest 34-letnią mieszkanką Mydlic. Jej pasją jest poezja. Od lat pisze wiersze, które były publikowane w wielu czasopismach literackich. Na swoim koncie ma również dwa autorskie tomiki. Zapraszamy w poetycką podróż z Darią Dziedzic.
Daria jest absolwentką Filologii Polskiej i podyplomowego Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej. Obecnie jest stażystką w dąbrowskiej bibliotece. W 2003 roku wydała pierwszy tomik pt. "Anioły, sny, wiersze" w warszawskim wydawnictwie "Nowy Świat", a osiem lat później ukazał się drugi zbiór wierszy pt. "Wyspa" ( Wydawnictwo Mamiko). Wiersze ukazywały się również w wielu czasopismach literackich, jak np. "Raptularzu Kulturalnym", " Akancie", "Ulotnej Przestrzeni", "Kozim Rynku". Emitowano je na antenie polskiego Radia Katowice w audycji redaktora i krytyka literackiego Macieja Szczawińskiego pt. "Poczta poetycka".
Poetka publikuje wiersze również na stronach internetowych: salon literacki Sławomira Płatka, poezja polska, artpapier u Pawła Lekszyckiego i Wojciecha Brzoski, Polskie Podziemie Kulturalne u Karola Graczyka. Kiedyś była związana z Postscriptum. Jest członkinią grupy poetyckiej internetowej w USA "Obłoki", działającej na portalu "Nasza klasa".
Zapraszamy do przeczytania dwóch najnowszych wierszy Darii, które publikujemy na naszej stronie.
sonda
suche powietrze. lniane płótno odbija stygmaty.
dwie twarze, trzecia ciągle w mroku, a wszystkie moje.
dopóki o tym myślę, nic się nie dzieje, czego po mnie nie widać.
jeszcze nie – powtarza ten, który rozsiewa niepewność
– ale gdy odwrócą się bieguny,
zdarzy się sen srebrny i już nie odejdzie.
jakby cały zmienił się w zamarznięte jezioro,
zastygłą kroplę czasu lub szaleństwa. to będzie.
mgły przylepione do szyby. szron na liniach wysokiego
napięcia. zawsze o tej porze bowiem wypełza z jaskiń
to, co zapewnia ciału trwanie. nic innego nie znam,
albo nie chcę obudzić, zanim znowu zniknie. moja
kolejna twarz. następne rozproszenie. to będzie, przyjdzie.
Preteksty
Posłuchaj: nie wystarczy się pojawić, ale wrosnąć
w rozlewającą się ciemność. To więcej
niż można wyłuskać z tego czasu, w którym oddech
przyłożony do szyby udaje mgłę, a wobec mgły zawsze
jesteśmy bezsilni. Na razie wolno zasiać zamęt. Kiedyś przeczytałam,
że gdy nim przesiąkniemy, staniemy się bardziej żywi.
*zdjęcie nadesłała nam autorka.


