« wróć

2010-09-12 / 13:25

11 września

Gdy słyszę tę datę przed oczami staje mi tylko jedno. Dymiące się budynki WTC. Pamiętam dokładnie chwile, w której dowiedziałam się o tej tragedii.

 WróciÅ‚am z pracy, usiadÅ‚am przed telewizorem z obiadem w rÄ™ku. LeciaÅ‚ wtedy chyba Teleexpress i nagle.. ten obraz. PÅ‚onÄ…cy ogromny wieżowiec, z którego unosiÅ‚y siÄ™ takie kłęby dymu, jakiego w życiu nie widziaÅ‚am i mam nadziejÄ™ - nie bÄ™dzie mi dane zobaczyć... Jak z wulkanu, który za chwilÄ™ ma wybuchnąć.

Chwilę potem na żywo oglądałam uderzenie samolotu w drugą wieżę. Pierwsze co pomyślałam - wojna. Poczułam nieznany mi strach, o to co się za chwilę może wydarzyć. Jakieś chaotyczne myśli przebiegły mi po głowie, przeleciałam kanały. Wszyscy nadawali jedno - koszmar Nowego Jorku. Zostałam na TVN24 na kilka kolejnych godzin. Na żywo, na oczach świata Ameryka padała na kolana wraz z walącymi się wieżami. Kurz, dym, pył, strach, śmierć, przerażenie, tragedia.

Żył tym cały świat przez kolejne tygodnie, miesiące. Kupioną następnego dnia prasę zostawiłam jako pamiatkę, tego strasznego czasu. Nie umiałam wtedy tego komentować, głos mi odbierało. Do dziś odbiera jak patrzę na to co się wtedy stało.

A jak wy pamiętacie ten dzień?

Twój nick / imię i nazwisko
Komentarz
 
Wpisz powyższy wyraz:

« wróć