2010-05-12 / 10:43
Gdzie z tymi reklamami!
Reklama dźwignią handlu – wiadoma sprawa, dyskusji nie podlega. Koniec. Kropka. Jest jednak jedno ale… Poniedziałek wieczór, pora dobranocki, dzieci przez telewizorem, mama w kuchni, odbiornik telewizyjny nastawiony na TVN Style – pasmo wieczornych bajeczek, którym nic do zarzucenia nie mam. Ale… znów to ale..
W przerwie pomiędzy nimi reklamy. I żeby chociaż reklamowali coś dla dzieci, gdzie tam. Reklama dotyczy leku na potencję, nazwy nie podam, nie będę tu robić darmowej reklamy. Reklama wywołuje u mnie lekką konsternację, co jak co, ale tu jej być nie powinno.
Idźmy dalej tym tropem, żeby nie było - jakoś szczególnie konserwatywna nie jestem, ale pewne rzeczy mnie rażą zwyczajnie, po ludzku. Pora lunchu, drugiego śniadania – nazwijcie jak chcecie. Siedzę w pracy, przy mnie klient, a lecąca w tle stacja radiowa jakoś szczególnie uparła się na jedną reklamę – produkt kosmetyczny polecany przez położną, na połóg, dni miesiączkowe.. W kółko, parę razy dziennie… No przełknąć śniadania nie mogę. A potem pani i pan w kolejnej reklamie radiowej leku na udane życie seksualne… Oj nie pora na to moi drodzy... Nie miejsce i pora mam wrażenie…


