2010-12-27 / 10:44
Święta, święta i po świętach
W tym roku święta nie dały nam możliwości zrobienia sobie dłuższej przerwy od pracy - niefortunnie przypadły na weekend. Powrót do pracy w poniedziałek po świętach jest szczególnie trudny. Z wielkimi brzuchami pomaszerowaliśmy dziś w kierunku biur i zakładów pracy. Szczęśliwi ci, którzy wzięli dzisiaj urlop.
W pierwszym dniu po świętach często podsumowujemy - porównujemy świąteczny czas w rozmowach ze znajomymi. Chwalimy się prezentami, opowiadamy rodzinne historyjki. Jakie były też święta? Niby takie same, ale każdy z nas przeżywał je na swój sposób.
Niewątpliwie połączyła nas pogoda. Wigilia przywitała nas odwilżą, ale już w I Świąt wróciliśmy z kościołów i spacerów z odmrożonym nosem. Weekendowe opady śniegu i kilkustopniowy mróz zrobiły na drogach swoje i powroty do domu nie należały do najłatwiejszych - czy to piechotą czy samochodem.
Każdy z nas święta przeżywał po swojemu. Jedni mocno trzymali się tradycji - musiało być sianko pod stołem, 12 potraw, dodatkowy talerz na stole i śpiewanie kolęd. Inni jedli kolację wigilijną, ukradkiem spoglądając na grający w tle telewizor. Część z nas wybrała się jak co niedzielę do kościoła, dla innych był to świąteczny obowiązek do wypełnienia.
Niezależnie od tego większość z nas spędziła święta w gronie rodzinnym. Po wigilijnej kolacji odpakowaliśmy prezenty. Często kupowane w pośpiechu, w tłumie osób, które szukają tego jedynego - wyjątkowego. Często otrzymane przez nas podarunki lądują ostatecznie w kącie szafy.Wyjściem z sytuacji może być zachowanie paragonu i wymiana za małej bluzki, czy torebki, która wydaje nam się mało gustowna. Trzeba przy tym uważać, aby naszemu mikołajowi nie zrobiło się przykro.
W pierwszym poświątecznym dniu często łapie nas chandra - gdy aura magicznych i rodzinnych dni pryska, a my znów wracamy do swoich codziennych zajęć. Przeglądamy prezenty, z których nie zawsze jesteśmy zadowoleni, zastanawiamy się czy na pewno musieliśmy tyle zjeść, czy musieliśmy być uszczypliwi w stosunku do rodziny? Czy zamiast siedzieć w kapciach przed telewizorem nie mogliśmy pobawić się więcej z dziećmi, powalczyć z lenistwem i pójść na zimowy spacer? Refleksje będą się odbijać jak czkawka - do następnych świąt, a my będziemy sobie obiecywać, że za rok będzie inaczej.


