2011-02-25 / 09:01
Dzieci w sieci
Na co powinni zwrócić uwagę w kontakcie swojego dziecka z Internetem rodzice? Kiedy w ogóle pozwolić na pierwszy kontakt z komputerem i jak ten kontakt kontrolować? Jakie zagrożenia mogą czyhać za szklanym ekranem monitora? O tych i innych kwestiach rozmawiamy z mgr Anną Czupryniak z Centrum Wsparcia Psychologiczno-Pedagogicznego doradztwa i szkoleń AGAPE w Dąbrowie Górniczej.
DG: Z jakimi konkretnie zagrożeniami stykają się dzieci w sieci?
Anna Czupryniak: Dzieci są narażone na to, że zbyt wcześnie zetkną się z treściami, które w dojrzewającej psychice mogą spowodować uraz. Poza tym realnym zagrożeniem jest także to, że dziecko może być manipulowane, uwodzone, oszukiwane, ośmieszane i poniżane za pomocą internetu. Sprawcy tego typu praktyk wykorzystują naiwność dziecięcą, niewiedzę oraz fakt, że dziecięcy umysł chłonie jak gąbka różne informacje, a zbyt chwiejny system odporności psychicznej u dzieci, nie pozwala im od razu zorientować się w sytuacji i szukać dla siebie pomocy.
DG: Czy jest określony wiek, od którego powinniśmy naszemu dziecku pozwolić na kontakt z komputerem i internetem? W dzisiejszych czasach przecież w pokojach dziecięcych coraz młodszych dzieci stawiane są komputery stacjonarne i laptopy, do których dzieci mają często niekontrolowany dostęp?
AC: Tak, jest to wiek szkolny od około 6-7 r.ż. W tym wieku następuje naturalny rozwój funkcji poznawczych, koncentracji uwagi, procesów pamięci i myślenia. A przy tym rozwija się nadal wyobraźnia dziecka, co w konsekwencji sprawia, że dziecko bardzo szybko opanowuje naukę obsługi komputera. Ale to dobrze, bo komputer i internet mają służyć dziecku także do nauki i zabawy. Nie można demonizować internetu, bo oprócz złych stron, ma on także swoje zalety.
Jednak pamiętajmy też, że wiek przedszkolny to jedyny czas w życiu człowieka, który powinien być w całości poświęcony zabawie. Zabawa w tym wieku ma fundamentalne znaczenie i wiąże się z poznawaniem świata wieloma zmysłami i kanałami informacyjnymi. Jeśli chcemy zapoznać przedszkolaka z komputerem, to proponuję laptopy edukacyjne, do kupienia w sklepach z zabawkami. Naturalną dziecięcą spontanicznością niejeden przedszkolak zapewne zechce się zainteresować prawdziwym komputerem, ale to od rodzica zależy, czy wprowadzi go w ten świat. Zbyt wcześnie nie polecam.
DG: Jaki czas dziennie powino spędzać nasze dziecko przed komputerem?
AC: Jak wszystko w życiu dziecku, co jest związane z organizacją jego czasu, zaspokajaniem potrzeb i realizacją obowiązków, zależne jest od jego wieku. Im dziecko jest młodsze, tym krótszy powinien być czas spędzany przed komputerem, ale i telewizorem. Jeśli mamy do czynienia z nastolatkiem to 4 godziny dziennie to jest maksymalnie, biorąc pod uwagę, że przesiadywanie przed komputerem dzieje się poza czasem realizacji obowiązku szkolnego, np.: w weekendy lub jest związane z nauką. Niemniej jednak w każdym przypadku, warto żeby rodzice kontrolowali czas spędzany przez dzieci, przed komputerem.
DG: Czasem trudno jest taki czas wyegzekwować, zwłaszcza gdy dziecko widzi, że rodzice ślęczą przed swoimi laptopami do północy i ich żadne czasowe ograniczenia nie dotyczą. Jak wtedy wytłumaczyć dziecku konieczność przestrzegania limitu czasowego na komputer?
AC: To prawda. Jednak to zawsze do rodziców należy ostatnie słowo. Zwracamy dziecku uwagę, że oprócz pracy przy komputerze wykonujemy też inne ważne zajęcia. Wówczas, kiedy dziecko zobaczy, że mama wprawdzie siedzi do północy przed komputerem. Ale wcześniej przygotowała obiad, odrobiła z nim lekcje albo poszła na spacer lub wypiła kawę czytając przy tym ulubioną gazetę, słowem zrobiła wiele innych rzeczy. Dopiero późnym wieczorem usiadła do komputera, bo musiała dokończyć coś pilnego, dziecko zrozumie, że czas nie jest z gumy i że są też inne bardzo ważne sprawy do zrobienia. W ogóle warto nauczyć się efektywnej organizacji własnego czasu w taki sposób, aby wszystko co robimy miało swój określony limit czasu. Dziecko także powinno mieć inne obowiązki w domu, które skutecznie zorganizują mu czas. Wszyscy przecież w ciągu całej doby musimy przeznaczyć czas na sen, pracę, jedzenie, kontakty z bliskimi, a zatem tak to wszystko zorganizować, żeby mieć poczucie spełnienia i dobrego samopoczucia. Dzieci uczą się od nas, dorosłych, więc jeśli mamy problem z egzekwowaniem od dzieci ustalonych zasad, to może sami ich nie przestrzegamy zbyt pilnie?
DG: Coraz częściej dzieci nie tylko korzystają z gier internetowych, ale również portali społecznościowych czy komunikatorów - na co powinnismy szczególnie uczulić nasze dziecko zanim założy profil np. na Naszej Klasie?
AC: Jestem zdania, że jeśli dziecko zakłada profil na portalu społecznościowym, rodzic już tam powinien być przed nim. Tylko wchodząc w pewne środowiska nabieramy doświadczenia, zbieramy informacje z „pierwszej ręki” i mamy wgląd na to, jakie informacje zamieszcza tam nasze dziecko lub kto się porusza po jego profilu. Na pewno przestrzegamy przed ujawnianiem informacji prywatnych osobom nieznanym, można doradzić dziecku, żeby zaznaczało opcje „ukryte” w tego typu informacjach. Poza tym zwracamy uwagę na zdjęcia, jakie nasze dziecko zamieszcza lub chce zamieścić. Niewskazane są takie, które informują w sposób oczywisty o statusie materialnym, albo takie które pedofilom mogą posłużyć za element kolekcji fotografii dziecięcych, czyli np.:zdjęcia w bikini czy w kąpieli. Bywa też tak, że fotografie całych dziecięcych buziek wykorzystywane są w kampaniach reklamowych, bez zgody rodziców. Dlatego uwrażliwiam rodziców na tego rodzaju sytuacje i polecam dyskretne podążanie za dzieckiem w internecie. To niezbędny w dzisiejszych czasach element kontroli rodzicielskiej służący dobru dziecka.
DG. I na koniec. W jaki sposób jesteśmy w stanie określić czy wirtualny świat nie jest dla dziecka ważniejszy, niż to co dzieje się w "realu"? I jakie kroki wtedy powinniśmy podjąć, aby przywrócić tą zagubioną równowagę i kontakt z rzeczywistością offline
AC: Poruszałam ten temat w artykule „Elektroniczne LSD”/www.agapecentrum.pl/. Kiedy dziecięca aktywność ogranicza się w dużej mierze do aktywności w wirtualnym świecie, odbija się to na jego nauce, kontaktach z rówieśnikami, na zachowaniu i zdrowiu. Myślę, że powinniśmy przyjrzeć się bliżej naszemu dziecku, kiedy zamiast wyjścia do kolegów i koleżanek, wybiera samotność czterech ścian pokoju i migający ekran komputera. Już wtedy warto zapytać, dlaczego tak się dzieje, czy wszystko u niego w porządku? Być może akurat nasza pociecha pokłóciła się z najlepszą koleżanką i w ten sposób odreagowuje. Jednak jeśli do tego wycofania się z kontaktów społecznych, dojdą problemy z nauką, ze snem, z różnego rodzaju zgłaszanymi bólami brzucha czy głowy. A w dodatku obserwujemy zmiany w zachowaniu naszego dziecka, np.:nadpobudliwość, agresję lub rozchwianie emocjonalne, możemy mieć do czynienia z uzależnieniem. Dzieci wpadają w uzależnienia znacznie szybciej niż dorośli i znacznie łatwiej jest zauważyć pierwsze symptomy.
Dlatego barometrem tego co się dzieje z dzieckiem, zawsze powinni być rodzice. To oni mają prawo zadawać dziecku nawet trudne pytania i nie powinni oczekiwać łatwych odpowiedzi na nie. Może się okazać, że sami nauczyli swoje dziecko spędzać czas w samotności, choć w sieci. Trzeba pamiętać, że uzależnienia od komputera, u dzieci są skutkiem braku zaspokojenia potrzeb na poziomie relacji społecznych. Stąd dużą trudność sprawia czasem rodzicom dostrzeżenie wielu zależności tego problemu. Niewątpliwie rodzice mają także prawo szukać wsparcia specjalistów, z których pomocą uda im się pomóc własnemu dziecku. Powinni być jednak przygotowani, że proces wychodzenia z uzależnienia nie jest łatwym i krótkotrwałym procesem.
DG: Serdecznie dziękuję za rozmowę.
* Z mgr Anną Czupryniak, pedagogiem zdrowia, terapeutą z Centrum Wsparcia Psychologiczno-Pedagogicznego doradztwa i szkoleń AGAPE w Dąbrowie Górniczej rozmawiała Magdalena Jagielska.



emi | 2011-03-03 / 13:52
warto to przemyśleć, w dzisiejszych czasach internet, tv czy komp to najbliższy przyjaciel człowieka